czwartek 13 sierpnia 2020

Elwiry, Hipolita, Radosławy

reklama

D. Jasak: ŚDM po raz trzeci

D. Jasak: ŚDM po raz trzeci - foto: archiwum prywatne D. Jasaka
foto: archiwum prywatne D. Jasaka 

Wczoraj - a w zasadzie dzisiaj w nocy - wróciłem z Krakowa. Myślałem o wzięciu udziału w tych pięknych wydarzeniach już od dawna. Pewności co do wyjazdu jednak nie miałem ze względu na rodzinne obowiązki. Kiedy jednak papież przyjechał do Polski i zaczął swoje nauczanie wiedziałem, że nie może mnie tam zabraknąć.  „Napełnia mnie bólem, gdy spotykam ludzi młodych, którzy zdają się być przedwczesnymi emerytami. Martwi mnie, gdy widzę ludzi młodych, którzy "rzucili ręcznik" przed rozpoczęciem walki, którzy się poddali nie rozpocząwszy nawet gry, którzy idą ze smutną twarzą, jak gdyby ich życie nie miało żadnej wartości. Są to ludzie młodzi zasadniczo znudzeni... i nudni. To mi sprawia ból.” – te słowa napełniły mnie Duchem i choć do najmłodszych nie należę, to duchowym emerytem nie zamierzam być nigdy.

W drogę wyruszyliśmy z moim synem Frankiem w piątek rano. Już w Częstochowie na Jasnej Górze odczuliśmy powiew Krakowa. Mnóstwo grup zagranicznych młodych pielgrzymów, którzy wielbili Boga tańcem, śpiewem, graniem, w ciszy i gestami – nie do opisania.

reklama

W Krakowie zdążyliśmy rozeznać się w sytuacji i powędrowaliśmy na Błonia, by wziąć udział w Drodze Krzyżowej. Przejazd przez Kraków to śpiewające tramwaje, autobusy; a także roztańczone przystanki i ulice. Przekomarzające się przyśpiewkami grupy różnych narodowości. Śpiewający Hiszpanie, Argentyńczycy, Polacy, Niemcy, Syryjczycy…Setki nacji. Roztrąbione samochody (nie z nerwów ale z radości), mili Krakowianie, profesjonalni i życzliwi policjanci, wojskowi, strażacy, medycy. Każda z służb widoczna na każdym kroku. W mojej pamięci odżyły wspomnienia z Paryża i Rzymu gdzie byłem na ŚDM. Jak bardzo byłem szczęśliwy, że mogłem pokazać radość i mądrość tych spotkań mojemu najstarszemu synowi.

W sobotę, po noclegu w namiocie, gotowi byliśmy do podążania za Papieżem Franciszkiem. Rano msza święta w sanktuarium Świętego Jana Pawła II – szczególna modlitwa za księży i zakonników - osoby życia konsekrowanego. Ale przed mszą niespodzianka – kolumna z papieżem Franciszkiem przejechała dosłownie kilka metrów od nas – duże emocje, papież wspaniale uśmiechnięty – później jeszcze dwa razy widzieliśmy Ojca Świętego blisko.

Wieczorem dojazd do Wieliczki, potem ok. 10 km na nogach na Campus Misericordiae – Pole Miłosierdzia. Mimo zmęczenia wszyscy radośni rozśpiewani. Wspaniali mieszkańcy okolicznych wsi, pootwierane bramy wielu domostw, wystawione ławki, częstowanie wodą, udostępnianie ubikacji, wodne prysznice z ogrodowych węży – wszystko, co może pomóc pielgrzymom.

reklama

Wieczorem czuwanie z Ojcem Świętym, zapoznajemy się z grupą Polaków pracujących w Belgii. Wspólnie słuchamy tłumaczeń na moim przenośnym radyjku. Papież znowu oryginalnie zachęca do działań, do tego, by nie zrażać się niepowodzeniami tylko zostawić po sobie ślad dobra i piękna. Ojciec Święty Franciszek nie chce byśmy byli kanapowymi chrześcijanami: „Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy, jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolność. To jest cena. Jest wiele osób, którzy nie chcą, żeby młodzi byli wolni. Przeciwnie. Chcą, żeby byli otumanieni, ogłupiali.”

Warto przeczytać te przemówienia lub je przesłuchać raz jeszcze. Mi pokazały pewną prawdę, że lepiej w dialogu miłości jest odpowiadać „tak”, odpowiadać pozytywnie. Słowo „nie” należy zostawić na diabelskie pokusy, drugiemu człowiekowi lepiej jest mówić „tak”.

Koncert w wieczór czuwania roztańczył młodych ludzi. Z głośników płynęły piosenki znane z Kościołów i śpiewane we wspólnotach kościelnych, a wykonane przez wspaniałych artystów.

Noc na Campus Misericordiae owocowała szczerymi rozmowami z poznanymi osobami (aż dziw bierze, że przed dopiero poznanym człowiekiem można tak daleko otworzyć swoje serce). Przyszedł jednak czas na sen, zakłócany śpiewami i bębnami dobiegającymi od jakiejś energicznej grupy, która nie potrzebowała snu. Warto dodać, że młodzież ze wszystkich krajów świata korzystała z sakramentu Bożego Miłosierdzia. Spowiedź obecna była w wielu językach i młodzi chrześcijanie tłumnie z niej korzystały

Ranek chłodny, dopóki wschód słońca nie dał nowego ciepła. Mówimy różaniec z nowymi przyjaciółmi. Śniadanie, mała toaleta i jesteśmy gotowi na spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii sprawowanej przez tysiące kapłanów na czele z Papieżem Franciszkiem.

Ojciec Święty znów dał nam słowa nadziei i pomagał wstawać z upadku: „Ponieważ jesteśmy zawsze Jego umiłowanymi dziećmi. Pamiętajmy o tym na początku każdego dnia. Warto, abyśmy co rana mówili w modlitwie:<<Panie, dziękuję Ci, że mnie kochasz; jestem pewny, że mnie kochasz; spraw bym zakochał się w moim życiu!>>. Nie w moich wadach, które muszą być poprawione, ale w życiu, które jest wielkim darem: jest ono czasem, aby kochać i być kochanym.” Na zakończenie Papież Franciszek zaprosił wszystkich na ŚDM do Panamy.

Po mszy czas na powrót. Znów długa droga do Wieliczki. Ale z sercem pełnym pokoju i marzącym o … Panamie. Nie wiem czy mi się to uda ale wszystkich młodych z Turku i okolic, wszystkich księży z naszych parafii zachęcam do trwania w duchu Światowych Dni Młodzieży. Zachęcam, by już dziś zbierać pieniądze, by za trzy lata móc doświadczać spotkania młodego Kościoła z Piotrem w Panamie. Warto marzyć. Warto mieć wizje. Warto te wizje wprowadzać w życie. Samo się nie zrobi.

Wracając byliśmy jeszcze w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Słuchaliśmy w radio relacji ze spotkania wolontariuszy z papieżem. Widzieliśmy też papieski samolot i modliliśmy się w Częstochowie na Apelu Jasnogólrskim.

Piszę ten tekst, by podzielić się doświadczeniem miłości Boga do człowieka, by dzielić się wiarą doświadczoną w Krakowie. Tak chciał papież Franciszek: „Jedźcie do swoich krajów, miast i miasteczek i róbcie tam raban Ewangelii” – tak mniej więcej zachęcał papież. Ja też zachęcam wszystkich Turkowian do dzielenia się swoimi wrażeniami, zdjęciami filmami z ŚDM. Jest wielu, którzy chętnie poczytają Wasze świadectwa. Nie zniechęcajcie się szemrzącym tłumem. Ten tłum też potrzebuje "Boga bogatego w miłosierdzie" i Waszego świadectwa.

Dariusz Jasak

Podobne artykuły

Listy do redakcji: Odpowiedź na list Dariusza...

Listy do redakcji: Odpowiedź na list Dariusza Jasaka

22 lt.
Listy do redakcji: I bez Was Prezydent Andrzej...

Listy do redakcji: I bez Was Prezydent Andrzej Duda...

21 lt.
Jasak, Serafiński i Pacześna odwołani,...

Jasak, Serafiński i Pacześna odwołani, Burmistrz z...

24-06-2019

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama