czwartek 16 sierpnia 2018

Joachima, Nory, Stefana

reklama

M. Pańczyk: Smorawińskiego bez burmistrza

M. Pańczyk: Smorawińskiego bez burmistrza
 

Nikt chyba nie zaprzeczy, że idealnie jest, gdy część pieniędzy z podatków wraca do mieszkańców. Najczęściej w postaci realizowanych projektów budżetu obywatelskiego. Może to być nowa droga, bezpieczny plac zabaw czy zajęcia dla dzieciaków. Taką lekcję samorządności od dwóch lat przerabiają mieszkańcy Turku. Jak pokazują wydarzenia ostatnich dni przerabiają na własnej skórze.

Wydarzenia z poprzedniego roku jak i te obecne dotyczące ulicy Smorawińskiego dowodzą, że burmistrz oraz jego zastępcy, co najmniej, nie rozumieją idei tej inicjatywy. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak nie powinno się rozmawiać o tych sprawach z mieszkańcami powinien przyjechać do Turku, bowiem ani w Kaliszu czy też Koninie media nie nagłaśniają spraw z tym związanych.

reklama

Czy jedno słowo potrafi zmienić projekt? Ano potrafi. Czy chodnik może być wybudowany czy wyłożony? Jak się okazuje jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Średnio rozgarnięty człowiek wie, że piasek jest dobry w piaskownicy a nie, jako jedyna podbudowa chodnika. Kostka chodnikowa, żeby za rok się nie rozjechała powinna być położona na podsypce z betonu i piasku. Prawidłom budowlanym próbuje od jakiegoś czasu przeczy burmistrz Turku tłumacząc mieszkańcom wspólnot mieszkaniowych przy ulicy Smorawińskiego, że jest inaczej.

To, co bulwersuje to sposób komunikacji urzędu miejskiego w mieszkańcami. Specjalnie użyłem słowa komunikacja, bo do debaty czy rozmowy w tej sytuacji jest bardzo daleko. Z informacji medialnych wynika, że mieszkańcy i płatnicy podatków w Turku podczas spotkania w Urzędzie spotkali się z tzw. ścianą i brakiem zrozumienia.

reklama

Kolejny raz w sytuacjach kryzysowych burmistrz Antosik zasłania się swoimi zastępcami i ucieka byle dalej od ludzi. Jego zastępcy w kuriozalny sposób próbowali tłumaczyć się z zaistniałej sytuacji mieszkańcom. Oboje nieprzygotowani.

Wydaje się, że spór pomiędzy wspólnotą mieszkaniową a urzędem miejskim rozbija się o procedury przetargowe i przepisy, które regulują tego typu inwestycje. Nikt z mieszkańców nie musi znać się na prawie, wystarczy, że wykazują oni chęć i głosują na wybrany projekt w Budżecie Obywatelskim.

To urzędnicy i prawnicy urzędu miejskiego powinni zwracać uwagę na sformułowania prawne, które mogą wypaczyć sens całej inwestycji i doprowadzić do konfliktu. Ja przynajmniej tego bym od nich oczekiwał. W końcu otrzymują pensję podatków.

Dobra wola, kompetencje urzędników i otwartość to rzeczy, których chyba w tej sytuacji zabrakło.

Mieszkańcy wspólnoty od dziś wiedzą już, że wyłożenie kostki to w rozumieniu urzędu miejskiego w Turku nie jest budowa chodnika.

Co bardziej złośliwi zapewne powiedzieliby, że mieszkańcy niech się w obecnej sytuacji martwią sami. W końcu nie są obsługiwani przez miejską spółkę, jaką jest monopolista PGKiM.

Konflikt, jaki zaserwował sobie burmistrz miasta na kilka miesięcy przed wyborami pokazuje, że nie obawia się On gwałtownych reakcji mieszkańców przy urnach wyborczych. Burmistrz jest pewny, że ciemny lud ma przed sobą i po raz kolejny go wybierze. Panie Antosik może się Pan pomylić. Mieszkańcy zresztą zapowiedzieli, że właśnie w lokalu wyborczym pokażą Panu czerwoną kartkę.

Spór, który należało rozwiązać w imię dobra mieszkańców w zarodku, rozpalił się żywym ogniem, przy którym ktoś na pewno poparzy sobie ręce. I nie będą to mieszkańcy Turku.

Sytuacja ta pokazuje, że w Urzędzie miejskim brakuje odpowiedniej komunikacji a niektórym osobom empatii w stosunku do obywateli. Ze spokojem obroni się także teza mówiąca, że władze albo nie mają odpowiednich kompetencji lub nie potrafią ich uzyskać od swoich pracowników.

Na koniec.

Budżet obywatelski cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród mieszkańców. W Turku ten projekt dopiero raczkuje i jak widać nie otrzymuje wystarczającego wsparcia ze strony urzędników i włodarzy miasta. Dwa głośne incydenty w dwuletniej karierze budżetu obywatelskiego w Turku dają do myślenia.

Taka forma samorządności to najlepszy sposób na budowanie swoich małych ojczyzn. To także kuźnia liderów społecznych, aktywnych osób, które poświęcają swój prywatny czas by zdobywać finansowanie na poprawę najbliższego otoczenia dla siebie i sąsiadów.

Dzisiejsi lokatorzy Urzędu Miejskiego powinni pamiętać, że wśród właśnie takich osób może znajdować się ich zmiennik po najbliższych wyborach samorządowych.

Budżet obywatelski w Turku do poprawki – mieszkańcy już wiedzą, że jedno słowo potrafi wiele zmienić.

Marek Pańczyk

Podobne artykuły

K. Serafiński: Kilka prawd o Pańczyku

K. Serafiński: Kilka prawd o Pańczyku

10 sierp.
Fakty Budżetu Obywatelskiego niestety...

Fakty Budżetu Obywatelskiego niestety kompromitują...

30 lip.
Urząd Miejski: Mieszkańcy dostali to, na co...

Urząd Miejski: Mieszkańcy dostali to, na co głosowali

25 lip.
komentarze wspiera Disqus

Redakcja portalu Turek.net.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa. Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną. Osoby pokrzywdzone mogą skutecznie dochodzić swoich praw w organach ścigania i w sądach.
Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu potalu Turek.net.pl

reklama
reklama
reklama