Żałosny przypadek wicedyrektora z PO
Marcin Derucki
Zbliżają się kolejne wybory, tym razem samorządowe. Nie dziwi więc wzmożona aktywność niespełnionych polityków aspirujących do przejęcia władzy. Tak też jest chociażby z naszą lokalną Platformą Obywatelską, której (podobno) szefuje zawodowy wicedyrektor Młynarczyk.
Przypomnę tylko, że przez ostatnie lata Platforma Obywatelska w naszym mieście praktycznie nie działała, zero akcji i udawana działalność polityczna. No... Może jakieś tam pozory stwarzała przed wyborami. Ale i to bez znaczącego rezultatu. Od 2014 r. w Turku polityczny ciężar walki z PiS ponosili samorządowcy. Wiem, co mówię, gdyż w głównej mierze to ja nadawałem ton temu sporowi. I choć było ciężko, to jestem dumny z tego, że nie chowałem głowy w piasek.
Co tymczasem porabiał Dariusz Młynarczyk? Otóż usadowił się na wygodnej posadzie w kierowanym przez innego polityka PO Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego. Stało się to po tym, jak po dosłownie kilku miesiącach od wyboru, radni powiatowi odwołali go z funkcji Starosty Tureckiego.
Podkreślę to jeszcze raz, bo to historycznie wybitne „osiągnięcie”. Nasz byznesmen z wypożyczalni kaset i lokalu z bilardem został semestralnym starostą. Po wywaleniu go z hukiem z tego stanowiska został zawodowym wicedyrektorem.
I tak w ramach swoich wybitnych kompetencji Młynarczyk otrzymał posadę wicedyrektora departamentu... rolnictwa w UMWW w Poznaniu. Ktoś słusznie uznał, że Młynarczyk zna się na rolnictwie... gdyż turkowska Platforma została podręcznikowo zaorana.
Potem nasz polityczny King Kong zaczął karierę w edukacji. Tym razem w Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Koninie (czyli jednostce organizacyjnej Samorządu Województwa Wielkopolskiego, samorządu rządzonego m.in. przez PO). Oczywiście na stanowisku... wicedyrektora.
Jakby tego było mało, na swojej stronie Młynarczyk chwali się, że od 2014 r. jest członkiem rady nadzorczej Wielkopolskiego Centrum Medycznego sp. z o.o. w Koninie. Przyznam szczerze, że rozbawiło mnie to do łez... Co ten człowiek miał wspólnego z ratownictwem medycznym? Chętnie się dowiem, ale to wiedzą chyba tylko jego koledzy z PO.
Żal ściska mi serce, gdy przypomnę sobie, jak Młynarczyk kilka razy, bez powodzenia, starał się o fotel burmistrza. Ostatnio nawet tzw. lider nie został radnym... Nie dziwi mnie więc, że tkwi w nim tyle jadu i frustracji, która ostatnio objawia się w formie hejterskich bilbordów. Turkowianie nie mają już do niego cierpliwości. Dlaczego więc Platforma go nadal toleruje?
Marcin Derucki
źródło: materiał prasowy nadesłany