sobota 22 czerwca 2024

Pauliny, Sabiny, Tomasza

reklama

P. Bukowiecki: Samorządowe pasożyty

P. Bukowiecki: Samorządowe pasożyty
 

W przyrodzie „pasożytem” nazywa się organizm, który czerpie jednostronne korzyści ze współżycia z drugim organizmem i jednocześnie przynosi mu szkody. W lokalnej rzeczywistości taki organizm najczęściej nazywa się „samorządowcem”. Dodatkowo w polityce występuje pewna zależność: im bliżej miasta, tym nasilenie pasożytów wzrasta.

W powszechnej opinii aktywność tych samorządowych pasożytów ogranicza się do przychodzenia na sesje i pobierania diet. Może i jest to dość uproszczona wersja aktywności radnych, jednak w większości przypadków do tego właśnie to się sprowadza. Oczywiście poza przychodzeniem na sesje składają radni podczas niej masę różnych zapytań, interpelacji i Bóg wie czego tam jeszcze – wszystko to jednak można o kant d… potłuc. W Urzędach zatrudnieni są biurokraci, pracują w różnych referatach – to do nich należy zgłaszać bezpośrednio wszelkie problemy, zamiast robić żałosną szopkę podczas sesji. Cała ta szopka ma rzecz jasna konkretny cel – chwila „bohaterstwa”, blasku i chwały – jednak nie jest on zbieżny z celem mieszkańców, którzy to danego radnego wybrali na swojego reprezentanta i oczekują, że sprawę załatwi „od ręki”, a nie będzie czekał miesiąc na sesję. Podobnie rzecz ma się z komisjami działającymi w ramach poszczególnych rad jednostek terytorialnych. Prawdopodobnie zaskoczę niektórych radnych, ale komisji nie powołuje się po to, żeby ich przewodniczący, czasem nawet wiceprzewodniczący, dostawali kilkaset złotych więcej od reszty radnych. Szanowni Radni, komisje powołuje się po to by sprawnie, w mniejszym gronie zająć się rozwiązywaniem problemów gminy lub powiatu! To tam powinniście kłócić się co najmniej tak zaciekle, jak obecnie podczas sesji! „Problem” jest w tym, że na komisje raczej nie przychodzą media, nie można więc wykazać się błyskotliwością intelektu, licząc na artykuł ze swoim nazwiskiem w tytule. Niestety wielu radnym tylko o to chodzi: rozgłos niepoparty żadną pożyteczną działalnością, chwalenie się (niczym) przed wyborcami i ponowny wybór na stanowisko – a jak już wspomniałem na początku: im bliżej naszego miasta powiatowego, tym gorzej. O ile radni „wiejscy” nie mają dużego „parcia na szkło”, o tyle ów „parcie” radnych miejskich i powiatowych jest ogromne – powiedzą wszystko, byle zaistnieć w mediach. Powiedzą, bo znają się na wszystkim najlepiej, a najbardziej na tym o czym nie mają akurat pojęcia. Ze zrobieniem czy załatwieniem czegoś przydatnego jest trochę gorzej, bo często ich skuteczność jest bliska zeru.

Sesje to i tak tylko skrawek tego czym, przynajmniej w teorii, mogliby zajmować się samorządowcy. Mogliby, ale większość z nich nie potrafi nic porządnego zorganizować, choćby małego festynu dla mieszkańców swojej okolicy, bądź innego wydarzenia kulturalno-sportowego. W powiatowej wsi właściwie nie ma tygodnia bez jakiegoś wydarzenia, festynu, zawodów organizowanych przez miejscową społeczność lub wiejskie stowarzyszenia, do tych imprez angażowanych jest wiele osób, które prześcigają się w pomysłach i realizacji, co tylko uatrakcyjnia daną imprezę. Ci ludzie poświęcają ogrom własnego czasu i pieniędzy na to, by jakiś radny powiatowy czy inny poseł mógł przyjechać na efekt końcowy ich starań, pokazać się, pochodzić z uniesioną głową, pościskać kilka rąk i ustawić się do fotografii, która ukaże się w lokalnych mediach. A jak już taki radny (czy poseł) zafunduje jakąś, choćby drobną, rzecz kupioną za pieniądze z diety (czyt. pieniądze podatników), to już w ogóle każe się traktować, jak króla. Niewyczytanie jego nazwiska wśród sponsorów lub niezaproszenie na jakiś drobny poczęstunek mogłoby spowodować obrazę majestatu takiego „króla” i więcej na „jego” dar nie można byłoby liczyć. I znowu: im bliżej miasta tym gorzej. W mieście większość wydarzeń jest finansowana z budżetu miasta, a i do ich organizowania zatrudnieni są (opłacani – rzecz jasna) pracownicy różnych jednostek i instytucji – sprawia to jednocześnie, że koszt takiej imprezy wzrasta drastycznie i niewspółmiernie do atrakcyjności imprezy. Bo czy taki urzędnik czy pracownik jakiejś instytucji należycie traktuje pieniądze, które nie należą do niego i które spadają, jak manna z nieba? Czy takiemu urzędnikowi zależy tak bardzo na atrakcyjności imprezy, jak mieszkańcom wsi, którzy sami wszystko muszą sobie zorganizować, muszą trochę pokombinować? Szczerze wątpię, zostawię jednak urzędników i samorządowców na etacie w spokoju, taka jest ich praca… a wszelkie uchybienia to wina ich przełożonych, którzy widocznie nienależycie kontrolują to co się dzieje. Kiedy już całe stadko „mrówek” przygotuje jakąś imprezę dla mieszkańców, to nie może to rozpocząć się bez powitania wielce zasłużonych dla organizacji imprezy radnych oraz kwiecistej przemowy włodarza miasta (lub gminy) – tak jakby to właśnie była jego zasługa, że dana impreza w ogóle odbywa się. No ale co się tym naszym samorządowcom dziwić: zorganizowanie sponsorów, być może zaangażowanie własnych pieniędzy, porwanie do działania lokalnej społeczności, logistyczne ułożenie imprezy widocznie nie jest tak łatwe, jak lansowanie się na wydarzeniach w mieście i powiecie, knucie spisków z innymi radnymi czy dziennikarzami albo też jak bezsensowne przepychanki o nic – w tym są naprawdę dobrzy, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że są w tym najlepsi!

Tak trwają sobie te pasożyty w samorządzie, bo nikt ich właściwie nie rozlicza z działania, a rozliczać trzeba! Nie w internetowym hejcie, a na zebraniach sołeckich, osiedlowych, w bezpośrednich rozmowach z danym radnym i podczas wyborów! Jeśli tego wyborcy nie zrozumieją, to prawdą pozostanie to, że rajcy są bezużyteczni, zajmują się tylko przychodzeniem na sesje, podnoszeniem rąk wtedy, kiedy im ktoś wcześniej nakaże oraz pobieraniem diet.

reklama

Piotr Bukowiecki
KORWiN - Turek

Akadiusz Wszędybył dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB

email: redakcja@turek.net.pl

telefon: 787 77 74 72

Podobne artykuły
Szwagier posła starostą tureckim, kilka...

Szwagier posła starostą tureckim, kilka słów o nowej układance w...

15 maj.
Turek: minimalna większość, maksymalna...

Turek: minimalna większość, maksymalna opozycja. Na jak długo?

7 maj.
Antosik wygrał a to dopiero początek jego...

Antosik wygrał a to dopiero początek jego problemów

23 kw.
Piotr Bukowiecki: Czy PiS zostanie odsunięte...

Piotr Bukowiecki: Czy PiS zostanie odsunięte od władzy w powiecie?

16 kw.
Listy do redakcji: Turek, podsumowanie wyborów...

Listy do redakcji: Turek, podsumowanie wyborów po I turze

10 kw.
Liroy w Turku. Piotr Liroy Marzec spotka się z...

Liroy w Turku. Piotr Liroy Marzec spotka się z mieszkańcami w ramach...

23-03-2019

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama