Listy do redakcji: To burmistrz i jego bezpośrednie zaplecze polityczne zerwało Porozumienie o współpracy
Zbigniew Korzeniowski

Nie będę milczał. To nie radni Koalicji Obywatelskiej złamali Porozumienie o współpracy w radzie miasta. Zrobił to burmistrz i ludzie skupieni wokół niego, stanowiący jego zaplecze polityczne. My przez półtora roku konsekwentnie wypełnialiśmy jego zapisy.
Podczas ostatniej sesji nadzwyczajnej odwołano Martę Kiszewską z funkcji wiceprzewodniczącej Rady, a mnie z funkcji przewodniczącego Komisji Budżetowej. Oficjalnie – za „utracone zaufanie” i rzekomy brak współpracy. W rzeczywistości – za to, że nie zgodziliśmy się bezkrytycznie poprzeć budżetu na 2026 rok.
Przez półtora roku lojalnie głosowaliśmy „za”
Nie tworzyliśmy koalicji z burmistrzem. By umowa koalicyjna powstała musiałaby zostać podpisana przez burmistrza oraz przewodniczącego KO (wówczas PO). Nie było takiej umowy i nigdy nie była nawet negocjowana. Podpisaliśmy jedynie Porozumienie o współpracy między radnymi. Dokument jasno mówił o wspólnej realizacji programów ugrupowań oraz o wzajemnych konsultacjach.
Głosowaliśmy za wszystkimi (kilkunastoma) uchwałami budżetowymi i personalnymi. Dwukrotnie udzielaliśmy burmistrzowi absolutorium i wotum zaufania. Wypełnialiśmy Porozumienie literalnie.
Jedyny wyjątek to budżet na 2026 rok. Dlaczego? Bo po raz kolejny nie uwzględniono naszych propozycji programowych. Wszystkie poprawki Koalicji Obywatelskiej zostały odrzucone. Oczekiwano od nas, że podniesiemy rękę „dla jedności”, choć budżet ignorował nasze zobowiązania wobec naszych wyborców.
To nie jest współpraca. To jest próba politycznego podporządkowania.
Które zapisy Porozumienia zostały złamane
Po pierwsze – zapis o realizacji programów wszystkich sygnatariuszy. W budżetach na 2025 i 2026 rok nie uwzględniono naszych kluczowych propozycji.
Po drugie – zapis o wspólnym popieraniu inicjatyw służących mieszkańcom. Złożyliśmy konkretne, merytoryczne poprawki do budżetu 2026. Odrzucono je hurtowo. Bez realnej woli kompromisu.
Po trzecie – zapis o regularnych konsultacjach. Przez miesiące apelowałem o spotkania. Odbywały się sporadycznie. Kluczowe spotkanie zorganizowano dopiero dzień przed sesją budżetową i sprowadziło się ono do żądania bezwarunkowego poparcia projektu.
To nie jest konsultacja. To jest próba wymuszenia. W 2024 r. burmistrz odmówił spotkania z klubem KO.
Po czwarte – podejmowano działania zmierzające do odwołania sygnatariuszy Porozumienia (Marty Kiszewskiej) jeszcze przed głosowaniem nad budżetem 2026. Sam fakt sondowania takiego scenariusza był de facto zerwaniem umowy.
Brak zgody na politykę presji ze strony burmistrza Antosika
Środowisko burmistrza, ale przede wszystkim sam Romuald Antosik nie toleruje sprzeciwu. Każdą uwagę traktuje jak atak. Każdą próbę dyskusji – jak nielojalność.
Nie zgodziliśmy się udawać, że budżet jest dobry, skoro jest kiepski i pomija nasze postulaty. Nie zgodziliśmy się firmować dokumentu, który nie realizuje wspólnych ustaleń.
Za to zostaliśmy odwołani.
Nie złamaliśmy Porozumienia.
Złamano je wobec nas.
A dziś próbuje się odwrócić role i przedstawić nas jako winnych.
Na to nie ma mojej zgody.
Miezkańcy powinni znać prawdę.
Zbigniew Korzeniowski
Radny Koalicji Obywatelskiej
źródło: materiał prasowy nadesłany









