wtorek 19 listopada 2019

Elżbiety, Faustyny, Pawła

reklama
Wzorek

Czy burmistrz ma pomysł na Turek? Czyli jak promować nasze miasto/Marcin Derucki

Czy burmistrz ma pomysł na Turek? Czyli jak promować nasze miasto/Marcin Derucki
 

Koniec 3 edycji „Festiwalu Mehofferowskie Klimaty” to świetny moment na refleksję nad całościowym wizerunkiem Turku. Na forach internetowych portalu Turek.net.pl nie cichnie dyskusja nad sensem kontynuowania festiwalu oraz słabym promowaniu wydarzenia. Nawet burmistrz podczas ostatniej sesji RM zdawał się mieć wątpliwości co do tego, czy warto dalej wydawać pieniądze na to przedsięwzięcie.

Ja, korzystając z okazji, chciałbym poszerzyć dyskusję o tematykę wizerunku naszego miasta Turku w jako całości. Jedno jest pewne. Przyszłość naszego miasta i powiatu, zależeć będzie od tego, w jaki sposób będziemy postrzegani przez potencjalnych inwestorów, którzy być może zdecydują się osiąść w Turkowskiej Strefie Inwestycyjnej. Na początek więc postawmy sobie pytanie

reklama

Jaki jest obecny wizerunek Turku?

Miasto silne jak Tur? Miasto tkaczy? A może sera? Czy wreszcie „miasto w klimacie Mehoffera”? Które z wymienionych haseł najbardziej odzwierciedla „duszę” naszego miasta? Z którym hasłem chcą się identyfikować sami turkowianie? W naszym mieście zapanował kryzys tożsamości. Bodaj jedynymi prawdziwymi tradycjami, jakimi możemy się pochwalić są tradycje tkackie. Dopiero kilka lat temu zaczęto budować wizerunek miasta idąc w innym kierunku, co zakończyło się wszechogarniającym klimatem Mehoffera. Do tego wszystkiego gdzieś po drodze dorzucono sery. Cały ten eksperyment nie zyskał powszechnego poklasku turkowian.

A to właśnie od zjednania sobie mieszkańców naszego miasta powinno rozpocząć Biuro Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego. Bo jeżeli kilka tysięcy turkowian będzie wysyłało w Polskę negatywny przekaz, to nie pomoże bilbord w Poznaniu, ani spot reklamowy (którego osobiście w TV nie widziałem). UM powinien w pierwszej kolejności starać się o rzeszę ambasadorów budowanej przez siebie marki. I brednią jest, że to media kreują negatywny wizerunek wydarzeń i całego miasta w ogóle, robiąc mu antyreklamę.

Nie zauważyłem jakiejkolwiek zaplanowanej strategii promocji miasta, ani turystycznej, ani tym bardziej gospodarczej (ważniejszej bo dającej szansę na rozwój i poprawę bytu turkowian). Wiemy więc, że nasze miasto nie posiada jednolitego, akceptowanego społecznie wizerunku, który stanowiłby odpowiedź na bieżące potrzeby turkowian.

reklama

Stoimy przed realną perspektywą zapaści gospodarczej naszego miasta. Dlatego też najważniejszym zadaniem jakie stoi przed burmistrzem miasta to pozyskanie poważnych inwestorów, którzy osiądą w Tureckiej Strefie Inwestycyjnej. Dlatego też wszystkie działania promocyjne powinny skupić się tylko i wyłącznie na tej sprawie.

Problem w tym, że włodarze miasta Turek nie posiadają żadnej koncepcji budowy marki pt. „Turecka Strefa Inwestycyjna”. Co gorsza, nie posiadają żadnego planu, według którego mogliby zarządzać naszym miastem, poza zupełnie nieaktualną „Strategią Rozwoju Miasta” z 2000 r.

Jako ciekawostkę podam, że dokument ten zakłada „wejście [Polski] do Unii Europejskiej”, jako szansę rozwojową dla naszego miasta oraz wytyka „brak dużych terenów, w pełni przygotowanych pod inwestycje”. Jak widać opracowana kwietniu 2000 r. ni jak ma się do obecnych realiów. 

Nie znany jest również klucz, według którego dobiera się poszczególne podmioty gospodarcze, które miałyby „zasiedlić” teren TSI. W rezultacie może zrodzić to opłakane w skutkach konsekwencje. Jedyną „strategię” obecnych władz wyraził w jednym zdaniu burmistrz Zdzisław Czapla, a brzmi ona „wystarczy wykopać staw, a żaby same najdą”. Nie trzeba jednak przekonywać, że strategia na zasadzie „każda potwora znajdzie swego amatora” niesie ze sobą niezwykle wysokie ryzyko niepowodzenia. W związku z tym, należy zadać kolejne pytanie brzmiące

Jakiej marki potrzebuje Turek?

Pamiętajmy, że strefa kosztowała turkowian ok. 15 mln zł, które zostało wydane z budżetu, jako wkład władny do dofinansowania z UE (Całkowity koszt uzbrojenia TSI to prawie 35 mln zł, całkowity koszt Inkubatora to prawie 15 mln zł, przy wkładzie własnym ok. 10 mln zł), a teren uzbrojony, przeznaczony pod inwestycję jest „zasobem” ograniczonym (96 ha, z czego 26 ha w granicy ŁSSE).

Nie trzeba być wybitnym myślicielem aby stwierdzić, że strategia „na staw” nie jest w stanie przynieść długofalowej korzyści naszemu miastu. W związku z tym nie można pierwszemu lepszemu podmiotowi gospodarczemu wydawać pozwolenia na rozpoczęcie działalności w granicach naszego miasta. Dlatego też przy braku satysfakcjonujących nas przedsiębiorców, musimy samemu rozpocząć aktywne poszukiwania odpowiednich inwestorów.

Skąd mamy wiedzieć jakie są nasze szanse w walce o inwestorów, jeżeni nie posiadamy opracowanej aktualnej analizy SWOT? Czy wiemy, jaki profil przedsiębiorcy jest przez nas najbardziej pożądany? Oczywiście możemy to określić zadając sobie kilka pytań dotyczących TSI. Odpowiedzi na poniższe pytania stanowią klucz do opracowania długofalowej strategii promocji Turku, jako miasta przyjaznego przedsiębiorcom.

  1. Jaki własny wizerunek chcielibyśmy prezentować na zewnątrz i wewnątrz Turku?
  2. Na jakiego rodzaju inwestorach powinno nam najbardziej zależeć?
  3. Jakie mocne strony miasta i TSI należy wyeksponować, aby zachęcić przedsiębiorców do inwestowania w Turku?
  4. Analogicznie, jakie słabe strony miasta należałoby „przypudrować”?
  5. Czy aktualna oferta gospodarcza obejmuje miejscowych przedsiębiorców? Jakie mogą być skutki napływu inwestorów zewnętrznych dla miejscowych firm oraz dla całości rozwoju gospodarczego miasta?
  6. Kim są nasi konkurencji w walce o inwestorów i jaką mamy nad nimi przewagę?

Pomimo tego, że odpowiadając na powyższe pytania opracowałem swoją własną swoją koncepcję budowy wizerunku miasta Turek, nie przedstawię jej teraz. Zależy mi, aby to sami mieszkańcy miasta zastanowili się nad tym, jaki kierunek promocji będzie dla nas najkorzystniejszy. Podejrzewam, że większość z Was odpowie w sposób podobny do mnie.

Należy postawić wszystko na jedną kartę

Podsumowując, przed włodarzami Turku stoi niełatwe wyzwanie wypromowania Tureckiej Strefy Inwestycyjnej. Nawet sami zatwardziali propagatorzy „klimatu Mehoffera” wątpią w zasadność kontynuowania tego projektu. Naszą jedyną szansą jest intensywna promocja TSI. Jest to możliwe jeżeli podejmie się konkretne działania określone strategicznym planie tego przedsięwzięcia.

Pierwszym etapem promocji TSI jest promocja wewnętrzna, czyli pozyskanie sojuszników (a w konsekwencji tzw. apostołów marki) w postaci mieszkańców miasta i okolic. Pilnie należy opracować strategię promocji TSI oraz rozwoju miasta Turek, przyjmując do wiadomości fakt, że nie jesteśmy w stanie stać się miastem zarabiającym na ruchu turystycznym, a następnie określić konkretne zadania, dzięki którym strategia będzie realizowana.

Marcin Derucki

Podobne artykuły

Wideo: Pierwsze robocze spotkanie w sprawie...

Wideo: Pierwsze robocze spotkanie w sprawie budowy...

3 paźd.
Wideo: Miliardowa inwestycja Japońskiej firmy w...

Wideo: Miliardowa inwestycja Japońskiej firmy w...

12 wrz.
Śmierdziało we wschodniej części Turku i już...

Śmierdziało we wschodniej części Turku i już nie...

13 czerw.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama