Listy do redakcji: Kilka słów do Karola Serafińskiego od stowarzyszenia "Ziemia Turkowska"

Czytając „oświadczenie” Serafińskiego odnosimy wrażenie, że ma on chyba kłopoty ze zrozumieniem tego, co zrobił, albo ktoś dla własnych celów postanowił go wykorzystać. Niestety, nikt mu tego nie wytłumaczył.
Panie Serafiński, rzeczywistość jest taka, że zarówno prokuratura, jak i sądy udowodniły, że podłożył pan urządzenie w celu podsłuchiwania, za co został pan skazany prawomocnym wyrokiem. Pisze pan, że nic się nie nagrało. Czy pan nie rozumie, że powinien pan to traktować w charakterze szczęścia. Otóż, gdyby doszło do nagrania to otrzymałby pan kolejny paragraf i być może wyższy wymiar kary. Więc nie wiemy czym pan się próbuje tu chwalić? Tłumaczenie się w stylu - co z tego, że podłożyłem urządzenie podsłuchowe, skoro nic się nie nagrało? - jest żałośniejsze niż to, co pan zrobił.
Niech pan sobie nie schlebia, że ktoś z członków „Ziemi Turkowskiej” jest pana przeciwnikiem politycznym, bo pan do polityki się nie nadaje, bo nikt, kto chce się uczciwie zajmować polityką, nie podkłada podsłuchów, a tym bardziej koleżankom ze swojego ugrupowania. Czy tak postępuje uczciwy człowiek? Już pomijamy fakt, że ciężko nam znaleźć coś, czym przez te kilka lat bycia radnym wykazał się pan dla rozwoju miasta. Taka jest rzeczywistość i takie fakty.
Stanowisko Rady było aktem przyzwoitości zarówno wobec mieszkańców, jak i próbą ratowania pozytywnego wizerunku miasta, bo trudno uznać za normalną sytuację, że wśród radnych jest człowiek z wyrokiem za założenie podsłuchu podczas pełnienia dyżuru przez radnych dla mieszkańców Turku. Niestety dla naszego miasta okazał się pan człowiekiem, dla którego groźba utraty twarzy jest niczym w porównaniu z groźbą utraty stołka, w tym przypadku radnego. A solą w oku, to stał się pan nie dla władzy, ale dla miasta Turku. Wystarczy poczytać to co o pana „wyczynie” piszą media ogólnopolskie. Jaki wstyd pan przyniósł naszemu miastu i jego mieszkańcom.
Na tym kończymy, ponieważ uważamy, że żeby z kimś polemizować to trzeba mieć z kim, a dla nas ktoś kto próbował podsłuchiwać koleżanki i kolegów nie zasługuje na większą uwagę, natomiast jego „wyczyn” i owszem. Szkoda tylko, że dla radnych PiS kalkulacje polityczne są ważniejsze niż przyzwoitość wobec samych siebie i mieszkańców Turku.
Członkowie Stowarzyszenia „Ziemia Turkowska”
