piątek 18 października 2019

Hanny, Klementyny, Łukasza

reklama
Wzorek

Turek miasto Tura, czy Turek w klimatach Mehoffera?/Moher Berets

Turek miasto Tura, czy Turek w klimatach Mehoffera?/Moher Berets
 

Od dłuższego czasu każdy pisarczyk wykorzystuje frazy „w Turku, w mieście w klimatach Mehoffera” podczas gdy do pewnego czasu Turek był „Miastem silnym jak Tur”. Nie jestem historykiem i nie mam zacnych liter przed nazwiskiem, ale z zaciekawieniem zacząłem małe dochodzenie, czemu akurat Turek miałby być utożsamiany z klimatami Mehoffera. 

Zacząłem oczywiście od samego Józefa Mehoffera. Na samym początku, strasznie rzuca się w oczy jego słowiańskie nazwisko i pochodzenie. Tak naprawdę pan Mehoffer to Joseph von Mehoffer (czyli aby było mieszkańcom łatwiej, parafrazując, słynny cytat z filmu Sami swoi,  „John, John, John, po polsku Jaśko”) Idąc dalej, Józef Mehoffer (Joseph  tak jak jego dziadek) to żaden turowianin, gdyż urodził się w Ropczycach, a w jego żyłach płynie austriacka krew.

reklama

Na pewno nasz klimatyczny Mehoffer, ani jego rodzice nie staliby w obecnych czasach za parówkami pod „Barbórką” na wiecu pana Marczewskiego, gdyż rodzice Józefa (podobnie jak włodarze naszego miasta) byli na tyle „przy kasie”, że wysłali Józefa na studia, gdzie kształcił się na m. in. Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz (w tym samym okresie) uczył się malarstwa w Krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie.

Słynący w swoim dorobku z projektów witraży i polichromii, Mehoffer poprzez Kraków, Lwów trafia również do Turku, aby zostawić po sobie ślad w kościele NSPJ. I nigdy by nie pomyślał, że po 77 latach od wykonania swoich polichromii w Turku, będzie na tapecie obok festiwalu z tradycjami od 2011 roku, zwanymi  „Dniami Sera”, które zwały się wcześniej „Dniami Turku”.

Żeby nie zanudzać moherem, tzn. Mehofferem, chce krótko podkreślić, że ów Mehoffer to nikt inny jak zleceniobiorca na witraże i polichromie w kościele  NSPJ w Turku. Jeżeli zleceniobiorcy mają być przypisywani i wywyższani w tak mało atrakcyjnym mieście jakim jest Turek, w którym wszystko regularnie upada, to każdy budowlaniec, za swoje „wypasione” budowle powinien być beatyfikowany zza życia. Być może przypadkowy malarz, który odnowi korytarz na plebani w Turku, może zostać na 77 lat w naszym mieście kolejnym „klimatyzatorem”, bo „trzepnął” super nowoczesne stiuki plebanowi.

reklama

Patrząc na to malkontenckim spojrzeniem (tak oczywistym w tych czasach) zastanawiam się, czy może nie ma kogoś innego, kto mógłby stać się naszym symbolem? Kimś z kim Turek mógłby bardziej się utożsamiać? Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to ratusz. A jeśli ratusz, to zegar. Mehoffer kojarzy się z polichromią w kościele NSPJ, to może z zegarem można by kogoś skojarzyć.

Po zapoznaniu się z tym jakże ważnym w swojej historii urządzeniem dla Turku(czy jak przyjezdni mówią, dla „Turka”) z roku 1872, można by zamiast klimatów Mehoffera, zorganizować klimat Carl'a Weiss'a?  Aaaaaa nie, to mało polskie. Mehoffer to takie słowiańskie nazwisko, a tym bardziej wartościowe dla nas, że turkowskie. A Carl Weiss to na obecną chwilę bardziej się będzie kojarzyć z obiektywami od pewnej firmy i optyką (patrz Carl Zeiss), niż z naszym ratuszem, a bardziej z zegarem, który na obecną chwilę, funkcjonuję wraz z 14-stoma innymi zegarami, między innymi: na ratuszu w Poznaniu, ratuszu w Paczkowie, w dawnym zborze ewangelickim w Rakoniewicach, na zamku Czocha, czy też w kościele w Kopanicy.

Pytam, czemuż to nie Turek miałby być w klimatach Weissa? Albo w klimatach braci Momma? Tego historycy nie uczą młodzieży, tylko pchają g***o w głowy, jakie podaje ministerstwo edukacji. Jednak gdy dzieciaka, bądź młodzież się zapyta o te szczegóły, to nie będą umiały odpowiedzieć. A pytając belfra, który mając lepsze ściągi z szablonowego nauczania, też by nie umiał odpowiedzieć, bo nie obowiązuje tego program nauczania.

W sumie zarówno zegar pomysłu Weiss'a ani sam Weiss też się tak nadaje na „klimatyzator” jak i sam Mehoffer, bo to tylko twórca systemu zegarowego, a bracia Momma, którzy przejęli po nim pałeczkę, też jak w przypadku Mehoffera typowi zleceniobiorcy. Z tym, że Józkowi się udało zostać oficjalnym „klimatyzatorem”.

Skoro wyżej wymienieni nadają się na „klimatyzatora” Turku, tak jak Kaczyński na gwiazdę NBA, to może poszukać by kogoś z samego Turku. Kogoś tak ważnego jak sam burmistrz Czapla. Genialne! Odnosząc się do władzy i kościoła, bo to właśnie te instytucje, a bardziej ludzie tych instytucji, są zawsze intrygujący, chciałem przytoczyć postać Jana Dehnela. Był to burmistrz miasta Turek, który wraz z pastorem ewangelickim Wilhelmem Posseltem i z kilkuset mieszkańcami Turku i okolic padli na cholerę w 1852 roku. Skoro w Turku wszystko umiera za panowania burmistrza Czapli, to dla podkreślenia zgonu miasta i nadaniu mu wyjątkowego pogrzebowego klimatu, może stworzyć slogan: „Turek w klimatach Dehnela”?

Takie klimaty w mieście emerytów dają tylko jedną podpowiedź. Chcesz żyć w Turku jak burmistrz, to albo kandyduj na posadę burmistrza i nim zostań, albo załóż zakład pogrzebowy, bo ludzie tu będą umierać aż miło.

Turek to miasto Tura. Zapamiętaj mieszkańcu, i Ty co uciekłeś do Irlandii. Miasto nasze umiera (albo staje się bardziej moherowe, a nie Mehofferowe) i nie naprawimy jego, głosząc pierdoły co było, i czego nie było w towarzystwie parówek. Albo też obwiniając ruskich, za za wysoko rosnące brzozy, przy małofiutkowej ambicji moralnej, chcącej lądować we mgle, czy nazywając miasto w klimacie malarza.

Wszystko to co było, nie wróci, ale można zrobić coś, by nie narzekać jeszcze bardziej za kilkanaście kolejnych lat. Tworzenie sztucznych idei, czy też haseł mających na celu uśpić czujność publiczną wszystkim tym co dzieje się dookoła, nie poprawi sytuacji. Turek jest miastem Tura, a Mehoffer malarzem. I tak naprawdę Turek to nie miasto w klimatach Mehoffera, tylko w klimatach agonii. Mehofferem nikt nam tego nie zamaluje.

Puenta miała być inna, ale po co, skoro w tym mieście żyją sami mądrzy ludzie. W mieście gdzie oprócz radnych zrzekających się diet i chętnych podjęcia prac społecznych, są lekarze, którzy za swoje chcą ratować szpital, gdzie do pracy jeździ się na rowerze, a nie służbowym autem, gdzie ksiądz na ambonie gada o biedzie i równości, a sam na ścigaczu gania. W takim mieście nie dziwi mnie fakt, że jakiś malarz polichromii zostaje utożsamiany z Turkiem - miastem absurdu, hipokryzji i obłudy.

Żyjmy nadal Mehofferem
W tym wspaniałym mieście Tura
Szans na jutro nie ma wcale
Ta świadomość jest ponura

Moher Beret's

Podobne artykuły

Udając księdza chce wybudować klasztor. Kuria...

Udając księdza chce wybudować klasztor. Kuria...

27 lt.
Trening z Mistrzami KSW Mateuszem Gamrotem i...

Trening z Mistrzami KSW Mateuszem Gamrotem i Borysem...

01-09-2017
Łódzcy chirurdzy w szpitalu w Turku? Zmiany już...

Łódzcy chirurdzy w szpitalu w Turku? Zmiany już w marcu

19-02-2017

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama