Plebiscyt Turek.net.pl. Zagłosuj na Wydarzenie i Wtopę 2022 roku!

sobota 28 stycznia 2023

Agnieszki, Kariny, Lesława

0°C zachmurzenie duże Pogoda 7 dni »
reklama

Sosjerka gubernatora spod stodoły w Krwonach i Tora na zelówki. Jakie skarby kryją turkowskie strychy i kurniki?

Sosjerka gubernatora spod stodoły w Krwonach i Tora na zelówki. Jakie skarby kryją turkowskie strychy i kurniki? - fot.: Artur Lodziński
fot.: Artur Lodziński 

W jego kolekcji jest kilka prawdziwych perełek – sosjerka z porcelany, pochodzącej z zastawy wicegubernatora kaliskiego Królestwa Polskiego Pawła Rybnikowa, prototyp charakterystycznej figurki z maski samochodu, fragment tory napisanej na owczej skórze… - Jak otwieram taki dziewiczy strych, właz albo drzwiczki i jest metrowa warstwa pajęczyn, to wiem, że od co najmniej kilkudziesięciu lat tam nikogo nie było – opowiada Artur Lodziński, regionalista i poszukiwacz skarbów ukrytych na strychach i… w kurnikach.

W swojej przeszło piętnastoletniej karierze przeszukał już blisko tysiąc miejsc w Turku i okolicach. Zawsze za zgodą właścicieli – to jedna z zasad prywatnego kodeksu turkowskiego eksploratora. W poszukiwaniach nie przeszkadzają mu ani groźna w skutkach alergia na ugryzienia owadów, ani spróchniałe deski stropowe, które kilka razy nie utrzymały jego ciężaru. – Choć z wiekiem jestem coraz ostrożniejszy, ze dwa razy spadłem ze stropu, a w obawie przed owadami wolę zimę – mówi Artur Lodziński.

reklama

Aby eksplorować miejsca z potencjałem, stare chałupy, strychy i piwnice niezbędna jest więc zgoda właściciela nieruchomości, choć Lodziński przyznaje, że czasem ucieka się do fortelu – jeśli dom czy kamienica wystawione są na sprzedaż, ogląda go jako potencjalny zainteresowany klient. A wtedy całkiem przypadkiem można odkryć prawdziwe skarby. – Jak na przykład taka kłódka leżąca na parapecie – po prostu zapytałem czy mogę odkupić a właściciel pozwolił mi zabrać.

Czasem na największe perełki trafia zupełnie przypadkowo. – Ta sosjerka stała pod stodołą w Krwonach, pojechałem tam po całkiem inne rzeczy, ale ten kształt zobaczyłem już z daleka. A kiedy gospodyni zamykała psa, żebym mógł wejść na powdórko, miałem tylko ją na oku. Okazało się, że pochodzące z połowy XIX wieku naczynko w fikuśnym kształcie, robiło za poidło dla… kur. Inicjały wypisane na boku sosjerki, rosyjskie P i R, dały Lodzińskiemu do myślenia. – Gdzieś tak w 2010 roku dowiedziałem się, że rosyjski urzędnik, wicegubernator kaliski Paweł Rybnikow, miał swoją letnią rezydencję w niedalekich od Krwon Sacałach. Teraz nie ma już po niej śladu, ale porcelanowa sosjerka musi pochodzić z jego zastawy.

Popiersie, które kiedyś stanowiło ozdobę ogrodu turkowskich kamieniczników wygrzebał spod sterty gruzu, węgla i desek, XIX-wieczne skrzypce znalazł na strychu kamienicy przy Kaliskiej. W budynku sąsiadującym ze słynnym „Akwarium”, udało się mu odkryć metalowy szyld sklepu nabiałowego z autentycznym nazwiskiem kupca, który widnieje w dawnych spisach. Ozdobą kolekcji Lodzińskiego jest też z pewnością piękna szklana żardiniera na stelażu.

Niewyczerpalnym źródłem skarbów zdają się być kurniki. – Dwa dni przed moim spotkaniem autorskim w Uniejowie, znalazłem właśnie tam świetnie zachowaną tablicę urzędu pocztowo-telegraficznego z lat 60. Dziurę po niej musiałem zabezpieczyć deską, bo tablica pełniła rolę ochrony przed lisem czy kuną.

reklama

Intrygująca jest też z pewnością figurka nagiej kobiety z charakterystyczną fryzurą z lat 20. Niklowany metal przywołuje na myśl umieszczane na maskach drogich aut figurki. Czy to jedna z nich? Nie wiadomo, ale taka wizja pobudza wyobraźnię.

Turkowskie strychy pełne są poniemieckich przedmiotów, zarówno militariów, jak i tych codziennego użytku. O wiele trudniej znaleźć ślad żydowskich mieszkańców, których przecież niemała społeczność zamieszkiwała Turek przed II wojną światową. Dlatego tak cenny jest każdy ich ślad. – Udało mi się trafić na fragment Tory, napisanej na owczej skórze. Była bardzo zniszczona, wysłałem ją do Torunia do renowacji – mówi Lodziński.

Co dzieje się z tymi wszystkimi znaleziskami? – Całe szczęście mieszkam w 50-metrowym mieszkaniu w bloku, więc prowadzę ostrą selekcję – śmieje się eksplorator. Wygrzebane przez niego skarby zasilają więc zbiory muzeów (w Turku porcelanowe misy i dzbany służące do mycia) i prywatnych kolekcjonerów. Choć to pasja, a z niej, według Lodzińskiego, wyżyć się raczej nie da. Trzeba szukać innych źródeł zarobku, choć i one są bardzo inspirujące. Kilkuletnia przygoda ze skansenem w Biczu skończyła się dwoma tomami monografii tej niewielkiej miejscowości. Od jakiegoś czasu Lodziński pracuje w Uniejowie, co otworzyło mu furtkę w całkiem nowym kierunku.

Spotkania autorskie w bibliotekach w Koninie i Turku, wystawa w Uniejowie - tam Artur Lodziński prezentuje swój kilkunastoletni dorobek eksploratora. Na rajdy rowerowe w gminie Kawęczyn przyjeżdża w stylowym ubiorze, na ciągle działającym rowerze Bismarck, oryginale z 1933 roku. Jest aktywnym członkiem Koła Miłośników i Tradycji Kultury w Kawęczynie - to wszystko to coś więcej niż tylko pasja, to piękny pomysł na życie, którym motywuje i zaraża innych. Może więc wpuścicie Artura na swój stary strych? Może macie tam niejeden skarb?

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB

email: ania@turek.net.pl

fot.: Artur Lodziński2
fot.: Artur Lodziński3
fot.: Artur Lodziński4
fot.: Artur Lodziński5
fot.: Artur Lodziński6
fot.: Artur Lodziński7
fot.: Artur Lodziński8
fot.: Artur Lodziński9
fot.: Artur Lodziński10
fot.: Artur Lodziński11
fot.: Artur Lodziński12
fot.: Artur Lodziński13
fot.: Artur Lodziński14
fot.: Artur Lodziński15
fot.: Artur Lodziński16
fot.: Artur Lodziński17

Podobne artykuły

Polecamy...

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama