niedziela 05 lipca 2020

Antoniego, Bartłomieja, Karoliny

reklama

Płacimy podatki, decydujmy o budżecie!

Płacimy podatki, decydujmy o budżecie!
 

Strategiczne ustalenia w kwestii wydatkowania środków z budżetów samorządów podejmują oczywiście radni, ale są osoby, które chciałyby to - przynajmniej częściowo - zmienić.  Władze w ręce ludu mogłyby dać teoretycznie tzw. budżety partycypacyjne. Temu zagadnieniu poświęcone było spotkanie, które odbyło się w środę 8. maja w Muzeum Miasta Turku im. Józefa Mehoffera.

Zadania wyjaśnienia tego, czym właściwie jest budżet partycypacyjny podjął się Konrad Niklewicz - zastępca dyrektora Instytutu Obywatelskiego. – Jest to nowy sposób - nowy u nas w kraju, bo na świecie już nie taki nowy -  zarządzania wydatkami z miejskiej kasy. W skrócie polega on na tym, że mieszkańcy uzyskują bezpośredni wpływ – regularny, bo coroczny - na wydawanie tych pieniędzy. Do ich dyspozycji jest dana część budżetu, zazwyczaj ta, która może być poświęcona na jakieś wydatki inwestycyjne.(...) Jest kwota na inwestycje, na działania promocyjne, na kulturę i rozrywkę. Tu jest pole manewru – wyjaśniał specjalista.

reklama

Konrad Niklewicz wspomniał, iż takie pozwolenie ludziom na podejmowanie decyzji ma sens, gdyż zdaniem wielu ekspertów kontakt wyborców z ich reprezentantami czyli radnymi po prostu słabnie i owa zależność nie do końca spełnia pokładane w niej nadzieje. – Mieszkańcy zgłaszają własne projekty. Oczywiście zazwyczaj tych projektów jest więcej, niż pieniędzy do dyspozycji, ale dzięki tym projektom i głosowaniu, w trakcie którego mieszkańcy wybierają projekt zwycięski, albo kilka projektów, władze gminy wiedzą, na czym zależy mieszkańcom – objaśniał zastępca dyrektora Instytutu Obywatelskiego. Instytut ów to tzw. think tank (platforma wymiany doświadczeń) polityczny, który pełni funkcję eksperckiego zaplecza Platformy Obywatelskiej.

Jak więc dokładnie działa budżet partycypacyjny? Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie Puław. Tam mieszkańcy owego miasta zdecydują o rozdysponowaniu miliona złotych. Zostanie ono podzielone na cztery części, a w każdej do wykorzystania będzie 250 tys. zł. Ma to spowodować, że koniec końców pieniądze decyzją ludzi zostaną wydatkowane na projekty jak najbardziej lokalne, ułatwiające życie mieszkańcom określonej części Puław (np. remonty chodników, montaż lamp itp.).

W środowej debacie wziął udział także Marek Drzewiecki. Radny gminy Turek w swej wypowiedzi mówił o analogiach pomiędzy budżetem partycypacyjnym i funduszem sołeckim, wskazując wady i zalety tych rozwiązań. Zdaniem samorządowca ważne jest posiadanie pewnego planu działania, który nie pozwoli na zmarnotrawienie funduszy. – Wszyscy mówią, że młodzi nie mają wpływu na politykę, że nie mają wpływu na samorząd. Mają! Przez takie budżety. Tam się kreują, tam prezentują swoje pomysły, dzięki temu rodzą się naprawdę nowi i wartościowi samorządowcy, nie ciągle ci sami – wyraził swą opinię radny Drzewiecki.

reklama

Wątpliwości co do zasadności stymulowania aktywności lokalnej społeczności nie miał Dariusz Młynarczyk. Prezes Wszechnicy Obywatelskiej miał za to pewne obawy co do tego, czy ludzie będą chcieli włączyć się w owe działania i udzielać w trakcie rozmaitych zebrań. – Jestem przekonany do słuszności tego pomysłu. (…) Gdyby tego rodzaju pomysł miała forsować jedna formacja polityczna, no to ona od początku skazana jest na niepowodzenie, byłoby to trudne do przeforsowania w określonych warunkach politycznych. W tego rodzaju projekty muszą być zaangażowane wszystkie te siły, które będą chciały w nich uczestniczyć. Nie mówię tylko o siłach politycznych, ale stowarzyszeniach, lokalnych liderach, każdej aktywnej osobie – mówił Dariusz Młynarczyk.

Póki co trudno powiedzieć, czy doczekamy się w naszym mieście budżetu partycypacyjnego, gdyż środowe spotkanie było dopiero pierwszym krokiem w tym kierunku.

Czy Państwo chcieliby zadecydować o wydatkowaniu w swym samorządzie małej części budżetu, tym samym nieco wyręczając władze? Czy budżet partycypacyjny to faktycznie pewna doza swobody, a może tylko złudzenie udziału w procesie decyzyjnym, przykład nieudolności samorządowców i członków partii politycznych, którzy przez lata nie potrafili załatwić pewnych spraw i liczą na to, że załatwią je za nich mieszkańcy? Czekamy na Państwa komentarze.

AW

Fot. M. Derucki

Podobne artykuły

Samorządowi gladiatorzy z gminy Turek...

Samorządowi gladiatorzy z gminy Turek zakończyli...

12-11-2014
Usuną bibliotekę, by ulokować bibliotekę?

Usuną bibliotekę, by ulokować bibliotekę?

14-03-2014
Schetynówek nie będzie, bo PO więcej obiecało,...

Schetynówek nie będzie, bo PO więcej obiecało, niż...

28-11-2013

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama